GDY DZIECKO MÓWI: NIE!
Pierwsze: mogę się poruszać, mogę zmieniać miejsce pobytu według własnej woli. Drugie: jestem człowiekiem i chociaż małym, często niezdarnym, ale ze swym własnym „ja”, odrębnym i niezależnym. Te dwie uświadomione sobie sprawy wprawiają naszego dreptusia w oszałamiające zachwycenie i w upajającą ‚ radość. Od świtu więc do nocy wędruje nasz dreptuś w absolutnej ekstazie, pijany ruchem, szczęśliwy z pokonywania przestrzeni, wędruje na rozstawionych szeroko nóżkach i z wypiętym do przodu brzuszkiem, wędruje aż do całkowitego opadnięcia z sił. Szedłby dalej, szedłby z otwartymi ramionami na podbój świata, gdyby nie ograniczenia stawiane mu przez silnych, dorosłych ludzi.








